Historia krzesła

Historia krzesła sięga już najdawniejszych czasów, kiedy człowiek nie zdawał sobie jeszcze sprawy z tego, że jest człowiekiem. Krzesła w prehistorii wyglądały zupełnie inaczej niż te dzisiejsze. Za krzesła służył wtenczas kamień, czy dorodny konar, lub inny podeścik na którym można było ładnie i z gracją zasiąść po polowaniu lub nagonce na jednego z jaskiniowców. Faktyczny początek pierwowzoru krzesła, odkryty został w roku około siedem tysięcy siedemsetnym do dwutysięcznym przed naszą erą!

Obecni ludzie potrafili już stworzyć coś na kształt dzisiejszego krzesła stojącego na trzech, lub niekiedy czterech nogach. Kształt krzesła, oraz jego przydatność warunkowana była wieloma czynnikami, jednak do głównych należały obyczaje danej populacji oraz jej wierzenia. W różnych częściach świata wykształcały się różnorakie typy krzeseł. Dajmy na to przykład dalekiego wschodu, gdzie za krzesła służyły najczęściej przedmioty niskie, często krągłe i miękkie - takie jak poduszki. Z kolei w okolicach basenu morza śródziemnego, spotkać można było często krzesła o siedziskach usytuowanych co najmniej na wysokości kolan, choć często i wyżej.

Jedno krzesło jednak, robione było w bardzo podobny sposób na całym świecie. Mowa tutaj właśnie o tronie, który był meblem bardzo potężnym, masywnym, o bardzo bogatych zdobieniach. Tron podkreślać miał wyższość monarchy nad jego poddanymi, oraz uwydatniać miał jego potęgę, elegancję i majętność. Po dziś dzień trony uważane są za krzesła bardzo wielkie i kojarzące się z czymś owianym godnością i majestatem. Odzwierciedleniem tronów i monarchii, mogą być w dzisiejszych czasach różnorakie firmy. Niejednokrotnie spotkać można zakład, w którym wszyscy pracownicy mają jednakowe krzesła, o których nie można oczywiście powiedzieć że są niewygodne, ale generalnie rzecz ujmując, wszyscy pracownicy wyposażeni są równo. Jest to bardzo słuszna notabene metoda na uniknięcie jakichkolwiek nieporozumień w środowisku pracy, wynikających z zazdrości o przysługujący im asortyment. Jest to więc posunięcie bardzo roztropne. Gdy wchodzimy jednak do gabinetu szefa, pierwsze co rzuca się w oczy, to wielki i wygodny fotel, wykonany najczęściej tak, aby przyciągał wzrok i zwracał uwagę na to, iż siedzi na nim właśnie szef. Taki układ stanowi właśnie odzwierciedlenie sytuacji sprzed setek lat, gdy właśnie monarcha zasiadający na tronie, rozmawiał ze swoimi poddanymi patrząc na nich z góry i wiedząc, iż ma nad nimi władzę. Podobnie jest dzisiaj, gdy szef wzywa nas do swojego gabinetu, aby zmotywować chociażby nasze działania i podnieść nas na duchu.

Siedzimy więc wygodnie na skromnym krzesełku, podczas gdy twarz szefa wyziera na nas zza biurka. Siedząc na swoim wielkim fotelu, tracimy coś ze swojej pewności siebie, jako że wiemy z miejsca, że jesteśmy w gorszej pozycji od niego, co przekłada się na faktyczny stan metaforyczny jak i fizyczny. Krzesła - jak wnioskować można z powyższych przykładów mają swoją moc oraz siłę perswazji. Mebel ten nie był tylko wykorzystywany jako sposób relaksu, odpoczynku i podkreślania czyjejś wyższości społecznej, czy też mentalnej nad drugą osobą. Historię mebli, jakimi są krzesła, tworzą również narzędzia tortur.

Wyobraźnia ludzka w tej kwestii zabrnęła naprawdę bardzo, bardzo daleko, czego efektem jest bardzo szeroki dorobek ludzkości w stworzonych narzędziach służących do zadawania bólu i cierpienia, poprzez zwykłe siedzenie na krześle. Zacząć możemy od krzesła elektrycznego, wykorzystywanego po dziś dzień w stanach zjednoczonych, do wymierzania kary śmierci. Miało to być następstwo kary śmierci poprzez powieszenie, które uznane zostało za sposób bardzo niehumanitarny. Krzesło elektryczne miało zamienić tę egzekucję na bardziej humanitarną. W praktyce jednak, krzesło elektryczne jest równie niehumanitarne co powieszenie, gdyż w ostatnich chwilach swojego życia skazaniec cierpi niemożliwe do zniesienia katusze i przeżywa ogromny ból. Niektórzy na pewno uznają to za stosowne wyjście inni nie. W każdym razie, po ponad stu latach używania krzesła elektrycznego jako humanitarny wyrok śmierci, władze doszły w końcu do wniosku, iż krzesło elektryczne nie jest jednak humanitarnym rozwiązaniem. Zostało ono więc wyparte poprzez śmiertelny zastrzyk, praktycznie nie sprawiający bólu. Jeśli natomiast chodzi o zasadę działania krzesła elektrycznego, to jest ona bardzo prosta. Skazaniec przywiązywany jest specjalnymi pasami (które przymocowane są na stałe do krzesła elektrycznego) do krzesła tak, aby uniemożliwić mu poruszanie się w jakiejkolwiek płaszczyźnie, natomiast do całego jego ciała przyczepiane są elektrody, do których przekazywane jest wysokie napięcie z elektrowni. Najczęściej rozkład elektrod był następujący: dwie metalowe obręcze na ręce, będące za razem czymś w rodzaju kajdanek, by uniemożliwić skazańcowi ruch, elektrody przyczepiane do nóg, oraz metalowy hełm, zawierający w sobie elektrodę. Aby podnieść efektywność porażenia prądem elektrycznym, elektrody nie były przystawiane bezpośrednio do skóry skazańca, lecz dzieliła je namoczona gąbka tak, aby prąd jeszcze lepiej przechodził przez człowieka. Tak rozstawione elektrody, zapewniały najszybszą z możliwych opcji, by skazaniec umarł jak najszybciej. Przez ciało skazańca przepływał najniebezpieczniejszy z możliwych prąd stały, charakteryzujący się tym, że już przy niewielkich ilościach, potrafił ścinać białko we krwi. Powstawał w ten sposób zator w żyłach i cały organizm nie mógł być prawidłowo dotleniany. Impuls elektryczny ma siłę zazwyczaj około dwóch kilo Voltów i przepływa przez ciało skazańca od pięciu do piętnastu sekund. Najczęściej wystarczał jeden taki impuls, aby lekarz definitywnie mógł stwierdzić zgon, jednakże zanotowano kiedyś przypadek, w którym trzeba było użyć aż czterech impulsów, aby skazaniec zmarł. Krzesło elektryczne to tylko jedna z możliwości tortur za pomocą krzesła. W istocie rzeczy było ich znacznie więcej. Można jednak za pomocą tego jednego przykładu zaprezentować, na ile okrutny potrafi być człowiek